Nr konta Fundacji SOS dla jamników:
Bank Zachodni WBK S.A
30 1090 1056 0000 0001 2028 6974

KRS Fundacji 0000448814

piątek, 17 lipca 2015

JUDI - jamniczka z Ukrainy


Niedawno do Fundacji trafiła jamniczka z Ukrainy.
Koszty leczenia Judi znacznie przekroczyły możliwości finansowe Fundacji.
Historia jamniczki JUDI jest dostępna na facebooku.

Zwracam się do Was z prośbą o pomoc w sfinansowaniu leczenia suczki.


Nawet najmniejsza wpłata jest dla Fundacji SOS dla Jamników wielka!

wtorek, 31 marca 2015

Wirtualny opiekun potrzebny od zaraz!



JASIO, podopieczny Fundacji SOS dla Jamników jest psem szczególnym.
Wydarzenie JASIA na Facebooku
W jego życiu wydarzyła się jedna dobra rzecz. Trafił do Fundacji.
To co się działo przed tym dniem to pasmo bólu, nieszczęścia i niesprawiedliwości.

JASIO, niestety, ma niewielkie szanse na adopcję. Jego koszty utrzymania w hotelu to średnio 365 zł miesięcznie.
Jest to ogromny ciężar dla Fundacji. Jasiek jest u nas już rok.

Dlatego zaczynamy szukać dla JASIA wirtualnego opiekuna. 

Kim jest wirtualny opiekun?
Wirtualny opiekun to osoba bądź grupa osób, firma, organizacja która zobowiązuje się do opłacania pobytu psa w hotelu.
Takim opiekunem można zostać do czasu aż piesek znajdzie dom stały lub na wskazany przez siebie czas.

Po uzgodnieniu z pracownikami Fundacji można swojego wirtualnego pieska odwiedzić w hotelu.
Tu trzeba zaznaczyć, że w przypadku JASIA taka wizyta nie może przekroczyć 30 minut i szanse na pełną radości zabawę z JASIEM są niewielkie. Należy pamiętać, że jest to pies po przejściach.

W sprawie wirtualnej adopcji prosimy się kontaktować mailowo:
pomoc.jamnikom@gmail.com

Wsparcie finansowe dla JASIA można kierować na konto
Fundacji SOS dla jamników:
Bank Zachodni WBK S.A
30 1090 1056 0000 0001 2028 6974
tytułem: darowizna JASIO

Jasio, pies bez szans na DOM?



Jak bardzo trzeba nienawidzić fakt, że zwierzę oddycha, czuje, myśli, słowem żyje? Skąd czerpie się "siłę", by zachować zimną krew, pozostać wyrachowanym, obojętnym na skowyt bólu i widok oczu, które zachodzą mgłą utraty przytomności z bólu i... powolnego, pełnego męczarni przechodzenia na drugą stronę rzeczywistości? Człowiek o elementarnym poziomie współodczuwania z innymi istotami, o minimalnym poziomie wrażliwości, nie znajdzie w swoim wnętrzu odpowiedzi na te pytania. Nie są zbyt trudne, ale pozostają jakby poza zasięgiem zrozumienia/ pojmowania i człowieczeństwa, jakim hołdujemy, lub... jakimi dla poprawności obyczajowej, zasłaniamy się. Ku zgrozie tej części populacji ludzkiej, tej, której serce bije wspólnym rytmem poszanowania cudzego życia, istnieją jednostki, jakim wszystko to jest obce. Niestety... JASIO, śliczny, delikatny i bezbronny, pies padł ofiarą takiego indywiduum. Trudno uwierzyć, by całą gamę cierpienia mógł mu zafundować przypadkowy człowiek. Pies z właściwą mu ufnością zawierzy i odda całego siebie wyłącznie dłoniom, które kocha, nie koniecznie "za", a częstokroć "wbrew" i "pomimo".

♦ Nie dochodźmy, dla zachowania zdrowia zmysłów, jak wyglądać musiały godziny, minuty, sekundy życia JASIA w domu z którego wylądował w schronisku. Postronnej osobie, którą przypadkowo los postawił na drodze biedaka, pozostał jedynie "efekt" tego czasokresu. Czyli JASIO, który chwilami miewa oczopląs, który jest przerażony gdy się zleje w domu, przerażony tak że patrząc chce się wyć. JASIO który nie da się dotknąć, którego jak do tej pory zbadała tylko dr Garncarz. Bo inny lekarz się bał. JASIO który w schronisku pogryzł opiekunkę tak że miała 2 tygodnie zwolnienia.

♦ W spojrzeniu Jasia czai się rozpacz, strach, niezrozumienie.Reszta pozostaje pod znakiem zapytania, trwa, bowiem walka o doprowadzenie Jasia do stanu w którym pojmie, ze ręka to nie ból, że człowiek to nie uderzenie. Ciało JASIA, jego zachowanie zdradza wszelkie symptomy okaleczenia psychicznego, bicia, notorycznego, świadomego krzywdzenia. Niczym skaza na ludzkim sumieniu, dowód zwyrodnienia, ludzkiego zbydlęcenia, obraz ten został zapamiętany... Wrył się trwale w pamięci JASIA. MY CHCEMY TEN OBRAZ UNICESTWIĆ.


Tak było rok temu.
Teraz JASIO już nie gryzie, ale nadal nie pozwoli sobie przypiąć smyczy i pójść na spokojny spacer.
Dlatego dla JASIA szukamy domu z ogrodem i ludźmi, którzy go zrozumieją i nie będą starali się zmieniać.








poniedziałek, 16 marca 2015

Grosik

Wrzuć grosika na Jamnika,
Jeszcze lepiej złotóweczkę,
Bym miał pełną miseczkę!

Fundacja SOS dla Jamników
Bank Zachodni WBK S.A
30 1090 1056 0000 0001 2028 6974
Karolkowa 80/82/22
01-193 Warszawa

niedziela, 15 marca 2015

Beti - cudna jamniczka szuka domu




Beti jest w Fundacji SOS dla Jamników od 3 maja 2014 r

MAIL z prośbą o pomoc:
❝ Witam chciałam opisać sytuacje mojej 2,5 letniej jamniczki Beti. Od samego początku cierpi ona na „agresje lekową”. Nie akceptuje nikogo oprócz mnie i męża. Nikt nie może nas spokojnie odwiedzić, bo przez cały czas ona szczeka i jest wrogo nastawiona. Dzieje się tak tylko u nas w domu, natomiast poza domem boi się wszystkiego, każdego człowieka, zwierzęcia a nawet zwykłego szelestu. Mieszkamy w kamienicy. Wychodzimy z nią tylko przed klatkę. Chociaż Beti najchętniej załatwiłaby swoja potrzebę już na klatce byle tylko nie wychodzić na dwór

Kontaktowaliśmy się z wieloma weterynarzami jednak żaden nie potrafił nam pomóc. Próbowaliśmy również z behawiorystkami od psów. Polecali nam m.in. długie spacery z psem poza miastem, kennel klatkę, kupiliśmy nawet kamizelkę antystresowa dla Beti jednak żaden z tych sposobów nie pomógł, mimo ciągłych i dłuuugich prób. Skończyło się więc na tabletkach psychotropowych. Te również nie przyniosły zamierzonego celu. Wiec po pół roku je odstawiliśmy, żeby nie obciążać psa. Jest coraz gorzej. Wcześniej Beti akceptowała również na działce u rodziców labradorkę. Teraz już nie bawią się, Beti jej dokucza chce rządzić, labka nie może do nas dojść bo od razu jest atakowana. W ogóle nikt nie może się do Nas zbliżyć, a dzieci to już w szczególności nienawidzi. Jestem w 6 m-cu ciąży i nie wyobrażamy sobie dalej takiego życia z dzieckiem i z Beti. Na samą myśl chce mi się płakać. Ja nie wiem jak to przeżyję. Dlatego dla dobra ciąży i dzidziusia chcemy jak najszybciej podjąć jakieś działania. Nie wiemy już co mamy robić. Żaden z naszych znajomych nie weźmie Beti do siebie. Kochamy nad życie tę piękną psinę, ale zdecydowaliśmy się, ze trzeba jakoś rozwiązać ta sytuacje. Tylko jak? ? Nie chcemy oddać jej do schroniska. Wiem, ze ona by tam długo nie wytrzymała i na pewno nikt by nie chciał psa z takimi problemami. Behawiorystka również powiedziała, ze raczej Beti by tego nie przeżyła. Prosimy o jakąś podpowiedz. O jakąś pomoc ? ❞



sobota, 14 marca 2015

Ale czy to na pewno za darmo?


Dzwoni telefon.

- Halo, Fundacja SOS dla Jamników
- Dzień dobry
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Bo ja chciałabym zapytać, czy te jamniki u Was są naprawdę za darmo...
- ...
  ...
  ...

Nie, jamniki nie są za darmo.
Pies nigdy nie jest za darmo. Pies jest za ogrom czasu jaki musisz mu poświęcić.
Za dobroć, odpowiedzialność, konsekwencję, empatię, zrozumienie i mądrość.
To, że nie wykładasz pieniędzy na stół, nie oznacza, że pies jest za darmo.
Musisz mu oddać kawałek siebie. W zamian dostaniesz całego psa!
Miłość, wierność, przyjaźń i zapewnienie, że pies zostawi Cię tylko i wyłącznie wtedy,
gdy będzie się wybierał w swoją ostatnią podróż za tęczowy most.


Za darmo, można jedynie w pysk dostać...



Jamniczka z chorą trzustką - jeszcze bezimienna.

Jestem od dzisiaj w Fundacji SOS dla Jamników. Mam chorą trzustkę. Wyrzucono mnie z powodu choroby. Fundacja SOS dla Jamników mnie uratowała. Jestem młoda mam ok 1,5 - 2 lat maks. Bardzo proszę pomóżcie Mojej Fundacji a co za tym idzie i pomoc będzie dla mnie. Biorę Kreon, Metronidazol i potrzebuję karmy weterynaryjnej. Więcej będzie na wydarzeniu ale już zbieram fundusze na leczenie.



Tak japę darłam...

Tak japę darłam, że aż się rozmazałam Emotikon grin
Ja rozumiem, że kolację już jadłam, potem suchym pociągnęłam, potem jeszcze trochę zalewajeczki zostało, to też zjadłam, ale kolację jedli, to jak mam nie drzeć?
Pan mnie dziś zdenerwował, no stał w bramie i czyhał na mnie, skoczyłam i złapałam za spodnie, Monika leci i przeprasza pana, a ja już sikam i się marszczę na pana. No po co stoi w bramie? Co mnie obchodzi jakiś domofon zepsuty? Musiał akurat wtedy naprawiać, jak na spacerek lecę? Trzy razy dziennie wychodzę, a ten sobie porę wybrał! Jakiś dziwny!


ZUZIA, czyli starsza Pani z charakterem.



Ludzie mają psy, mają rodziny. Wszystko jest pięknie, święta, imieniny... kochająca rodzinka. Przychodzi czas gdy senior/seniorka rodu choruje ... i wtedy PIES PRZESZKADZA RODZINIE. W takiej sytuacji znalazła się bohaterka tego wydarzenia 14-letnia Zuzia. Pani chora nieuleczalnie, pies kochanej mamy zawadza. Pomysł odwieźć do schroniska. Udało nam się wynegocjować trochę czasu. Ale i to okazało się za długo, zadzwonił telefon ze natychmiast trzeba zabrać, bo schronisko. Mieliśmy już hotel, na szczęście zgłosiła się Monika Killerowa i tak Zuzia pojechałą na tymczas do Moniki. 

Zuzia u Moniki czuje się jak u siebie. Poczytajcie jak jej tam jest. To lepsze od kabaretu!

W życiu nie uwierzycie co się stało! 
Ogon mnie dziabnął!
Głupek jeden, a jak się teraz przytula i uszy mu leżą, no dostał opitol ostry, to mu leżą. 
Było tak:
Siedzę sobie pod stołem i żebrzę, bo kolację Sławek je, głupek na moim łóżeczku położył piłeczkę, a pod łóżeczkiem stoi moja miska z suchym. Głupek już nie ma suchego, bo zżera od razu jak dostanie, ja nie, bo ja dama jestem, ja biorę po troszeczku! Ogon skoczył po piłeczkę, no to ja na niego, bo to moje łóżeczko, potknęłam się o miskę z suchym i wysypałam. Rzucił się głupek do sprzątania, no to ja na niego, bo to moje jedzenie, a ten mnie dziabnął!!! Awantura była straszna, Monika mnie capnęła, na łóżko wsadziła i szuka ran wojennych, Sławek tłumaczy Ogonowi, że nie wolno, a ten zęby szczerzy! Dacie wiarę? Nabroił i się stawia!!!
Nie mam żadnych ran i krew nie poszła, nawet dziabnąć porządnie nie potrafi!!! Pierdoła i tyle!



Bandzior, czyli o psie który latał po dzielni!



Curriculum Vitae BANDZIORA
Cel: ZNALEZIENIE DOMU 

Dane:
✦ Data urodzenia: ~ 2010
✦ Obywatelstwo: jamnicze 
✦ Wykształcenie: Szkoła: życie.
✦ Doświadczenie życiowe:
Sporty walki co widać po poszarpanych uszach, przerośnięte pazury, przepuklina pachwinowa, kamień nazębny.


✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦

Dodatkowe informacje, hobby, zainteresowania
Zachowuje czystość, początkowo bardzo nerwowy i bitny, aktualnie resocjalizuje się. Jest coraz grzeczniejszy. Ma marzenie - dom, taki który mnie już nigdy nie odstawi na bocznicę życiową, nie porzuci i nie przełoży napojów wyskokowych nad opiekę nad nim. Jest inteligentny – to jasne, jest jamnikiem.

Zwracamy się do Was z gorącą prośbą o pomoc w znalezieniu Domu dla BANDZIORA. On chce zaznać odrobinę właściwie i jednoznacznie pojmowanego szczęścia w ciepłym domu, kochającym jamniki. Chcemy aby ten dom BANDZIORA nie rozczarował.

✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦

Rekomendacje:
Zdecydowanie może zamieszkać w warunkach domowych. W bloku. Jeśli ktoś z Państwa uzna, że jest w stanie spełnić marzenie o własnym, docelowym domku, prosimy o kontakt! Pragniemy wierzyć, że ten czarujący, psi pan nie będzie musiał czekać "na wieczne nigdy"!

✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦ ✦











1% dla SOS dla Jamników

Kochani!
Jak co roku, zbieramy 1% dla naszych podopiecznych.
Bądźcie z nami podczas wypełniania zeznania podatkowego!